Głupie błędy w seksie, które nadal popełniamy

 

Seksu, jak wszystkiego innego, trzeba się nauczyć. Chociaż niektórym może wydawać się, że po prostu urodzili się z darem (zwykle to faceci mają takie przekonanie), jest to nie tyle kwestia umiejętności, co wiedzy, pracy i poznawania partnera. Owszem, niektórzy szybko rozpoznają potrzeby drugiej osoby, jednak nie zmienia to faktu, że jeśli teraz wydaje Ci się, że jesteś zła/zły w seksie, z czasem może się to zmienić. Ważne jednak, by nie robić głupot. A to, niestety, nadal nam się zdarza. Co, pomimo możliwości czerpania wiedzy na ten temat, niesamowicie mnie zastanawia. Czy po prostu nie chcemy się dokształcać i stwierdzamy, że lepiej machnąć na wszystko ręką? A może nawet nie wiemy, że popełniamy błąd? Wydaje mi się, że to drugie – bardziej logiczna jest niewiedza, nawet pomimo możliwości jej zdobywania. Więc dzisiaj powiemy o kilku błędach, które nadal popełniamy, być może nie zdając sobie sprawy, jak nam szkodzą.

 

1. Wiara w mity na temat seksu

 

Nie chodzi mi tu o wierzenie, że sproszkowany róg jednorożca zapewni nam potencję silną jak dąb. Chodzi raczej o przekonanie, że seks zawsze wygląda jak w filmach pornograficznych czy książkach erotycznych. A jeśli tak nie wygląda, to coś jest z nim (z nami bądź drugą osobą) nie tak. To nieprawda, która podcina skrzydła wielu osobom, nie tylko kobietom, ale także mężczyznom, którzy marzą o wielkim penisie i dwugodzinnym stosunku. Daleka jestem od twierdzenia, że pornografia jest zła – sama ją lubię. Jednak wiem, jak wygląda prawdziwy seks. I jest lepszy, normalniejszy i piękniejszy, jeśli nie oczekujemy, że będzie jak w czerwonym pokoju Christiana Greya.

 

2. Brak komunikacji

 

Mowa tu zarówno o komunikacji w związku, jak i w trakcie jednorazowej przygody. Nieważne, czy bawicie się z wieloletnim partnerem czy z niedawno poznanym narybkiem (oczywiście w kwestiach seksu, a nie więzi). Ważne, że nie dogracie się w łóżku, jeśli nie będziecie ze sobą rozmawiać. Prawdą jest, że podczas jednorazowych akcji łatwiej jest mówić, czego się oczekuje. Wtedy nie boimy się tak bardzo zranić uczuć drugiej osoby. Myślimy o tym, by było nam przyjemnie, więc artykułujemy to, co może nam takie doznania zapewnić. Zwykle, jednak nie zawsze. W związkach bywa gorzej, bo przecież jeśli powiem, by pocierał wolniej, może się obrazić. A ona? Jest taka delikatna, przecież nie powiem jej, że chciałbym spróbować seksu analnego. Rozmowa zapewnia dobry seks, gdyż on też polega na komunikowaniu się. Dokładniej na rozmowie naszych ciał – każde jest inne, każde mówi w trochę innym języku, jednak jeśli im to umożliwimy, zaczną się rozumieć.

 

3. Udawanie

 

Udawanie orgazmów to prawdziwa zmora. Owszem, częściej kobiet, bo przecież facetowi trochę trudniej to zrobić (choć jest to możliwe). Jednak szkodzi tak naprawdę obojgu partnerom. Zacznijmy jednak od tego, jak wielką krzywdę robi osobie udającej. Udawanie może być spowodowane dwiema kwestiami: niezadowoleniem w tym akurat związku (bądź podczas stosunku z tą osobą) albo czymś znacznie gorszym, czyli nieznajomością własnego ciała. Udając nie zmienisz niczego na lepsze, a jedynie utwierdzisz drugą osobę w tym, że taki styl działania akurat Ci odpowiada. A przecież tak nie jest! Jednak to także problem dla drugiej strony – okazuje się przecież, że nie pozwalasz jej sprawić Ci prawdziwej przyjemności, co być może kiedyś się wyda. Narastający problem, który wybucha jak wielki wulkan i zalewa wszystko, nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Lepiej przebić ten balonik szybciej, mówiąc szczerze o co chodzi. Jeśli nie wiesz, o co chodzi i nie masz pojęcia, co sprawia Ci przyjemność, zabierz się za robotę. Spędź trochę czasu ze sobą i naucz się sobie dogadzać. Kiedy poznasz na siebie sposób, dużo łatwiej będzie Ci przekazać to swojej drugiej połowie.

 

4. Myślenie, że wytrysk musi oznaczać koniec przyjemności

 

Tak, panowie, teraz mówię do Was. Kobiety nie mają z tym problemu, one mogą naprawdę długo bawić się w sypialni. Z mężczyznami jest już trochę inaczej. I kiedy kończą swoją część, przeciągają się tylko, ziewają (ewentualnie wyrzucają kondom) i kładą się spać. Koniec pieśni. A przecież zabawa może trwać dalej. Albo można poprowadzić ją tak, by obie strony były zadowolone – nie tylko ta, która wytrysnęła. Wszystkie badania pokazują, że większość kobiet potrzebuje dużo większej stymulacji od mężczyzn, by czerpać przyjemność z seksu. Stąd wiele z nas potrzebuje dość długiej gry wstępnej albo dobrego seksu oralnego przed tradycyjną penetracją. Stąd zresztą dobrym pomysłem jest, by zmusić do pracy ulubione gadżety erotyczne, które pomogą paniom trochę się rozluźnić, naładować i znacznie lepiej bawić się podczas seksu. Jeśli zabawki nie wchodzą w grę, wystarczy bardzo stymulujący masaż – można użyć do tego odpowiedniego żelu, który przyda się także później ;). A jeśli partnerka nie doszła, pomimo tego, że Ty już skończyłeś, nie myśl sobie, że to wszystko. Możesz jeszcze zrobić dla niej naprawdę dużo dobrego.

 

I jak, popełniacie błędy z tej listy? Następnym razem przygotujemy dla Was kolejne zestawienie, które być może pomoże Wam otworzyć oczy na kilka istotnych kwestii. A teraz – koniec czytania, czas wykorzystać wiedzę w praktyce.